Zaaklimatyzowaliśmy się, przyzwyczailismy do harmonogramy dziennego, tylko nieszczęsna pobudka sprawia nam ... poprostu nie chce nam się wstawać, a Pan Romek regularnie co dzień budzi nas o 7.15.
Mimo, że nam się nie chce, grzecznie wstajemy, realizujemy toaletę poranną, leki "oporządek" pokoików i śniadanko.
Potem nasze wspólne różne zajęcia.
Dziś w planach mięliśmy wyprawę na Wydmy Ruchome w Słowińskim Parku Narodowym.
Oto nasze relacje:
"Drogi dzienniku. Dziś był szalony dzień, bo turlaliśmy się z wielkich rychomych wydm. Nasz transport /od ośrodka do wydm jest około 11 km/ to ciuchcia, która zawiozła nas na parking, z którego popłynelismy do Parku Słowińskiego, a stamtąd poszliśmy na największe ruchome wydmy w Europie. Do jutra, pa"
Dominik Ślęzak
"Zdrowy pamiętniku, dziesiejszy dzień był fajny, bo bylismy w Słowińskim Parku Narodowym, gdzie widzięlismy ruchome wydmy. MOglismy chodzić po nich. Z hotelu jechaliśmy ciuchcią do pomostu, gdzie płynęliśmy statkiem po jeziorze Łebsko do wyrzutni rakiet. Byliśmy w lesie, gdzie widzięliśmy lisa. Mam nawet zdjęcie. Widziałem żmije zygzakowatą. Kupiłem tacie statek na Dzień Ojca, który będzie 23.06.2013 r., no i także widziałem wiewiórkę. Pan /przewodnik/ powiedział nam dużo ciekawostek, na przykład, że wydmyruchome przesuwają się 10 m dalej. Te rzeczy /wydmy i cała reszta/ były na terenie Słowińskiego Parku Narodowego. Kupiłęm mamie wisiorek z sercem i bursztynem. Na wydmach turlaliśmy się z góry o wysokości ok 26 m. Chociaż komary dokuczały, była fajna zabawa. I teraz wiem, żeby w kinie kupować popcorn z karmelem."
Mikołaj Chowaniec
"Byliśmy dzisiaj w Słowińskim Parku Narodowym. Pojechaliśmy ciuchcią. Potem ppłynelismy statkiem na ruchome wydmy. Przewodnik poinformował nas o różnych ptakach: dzięciołach czarnych, łabędziach cichych /niemych/ i krzykliwych, kaczkach i wronach. Opowiadał też, że płynęlismy po jeziorzeo nazwie Łebsko i że wydmy ruszają się i niszczą las. Jak doszliśmy na wydmy to zaczęła się zabawa: turlaliśmy się, skakaliśmy i biegliśmy z górki. Jak wracaliśmy to byliśmy w muzeum wyrzutni rakietowych. A jeszcze spotkaliśmy lisicę, która prosiła o bochenek chleba. Tak skończyła się nasz przygoda w Słowińskim Parku Narodowym."
Magda Mączka
"To był najlepszy dzień w moim życiu. Zobaczyłam białą wydn=mę i dowiedziałam się wiele o historii Łeby. Oprowadzono nas po jeziorze Łebsko i po wyrzutni rakiet i nawet wiem, że człowiek może zmienić pogodę dzięki zwykłej rakiecie o nazwie "Rasko". A najlepsze było to, że po raz pierwszy w życiu zobaczyłam lisa. Jechałam kolejką, a gdy dotarliśmy na miejsce od razu mi się tam spodobało. Może i nie poszliśmy dzisiaj na basen, ale kąpaliśmy się w PIASKU."
Ola Miętkowska.
Wieczorem odbył się jeszcze "kolonijny" turniej piłkarski. Graliśmy 3 mecze szło na całkiem dobrze, ale inni byli od nas lepsi. Ostatni mecz nie wygraliśmy bo nie udało nam się strzelić dodatkowego karnego. Zajęliśmy 4. miejsce /zaraz za najlepszymi/.