4. i 5. dzień Drukuj
Zielone Lekcje 2012/2013
wtorek, 18 czerwca 2013 17:56

Czwarty i piąty dzień na zielonych lekcjach

Łeba 2013


 

Tym razem relacja z dwóch dni. Jak obiecano dzieciaki podjęły wyzwanie uczenia się w czasie "wypoczynku".

Poniedziałek rozpoczął się śniadaniem, zaraz po nim przyszedł czas na jeżyk polski. Następnie długo wyczekiwana decyzja. IDZIEMY SIĘ PLAŻOWAĆ, przynajmniej się wybraliśmy i dotarliśmy.

Niestety wiatr nie pozwolił nam się nawet zamoczyć. Temperatura wody jest niziutka, a wiatr jeszcze wzmaga uczycie chłodu. W związku z tym nasze plażowanie ograniczyło sie do zabaw w piachu i na piachu, leżeniu i zażywaniu kąpieli słonecznych.

Po obiedzie chlapanie w basenie pod czujnym okiem Ratownika - Pana Władka.

Po poobiednim odpoczynku, poszliśmy pohasać na terenie placówki. Wieczorem po kolacji wybraliśmy się zobaczyć zachód słońca. Poszliśmy przez plac zabawa gdzie Pan Romek poczęstował nas wszystkich świeżym, zielonym groszkiem - był pyszny. Jednak pomimo dobrej pogody nie udało nam się zobaczyć jak Helios, parkuje swój rydwan w falach Morza Bałtyckiego. Było za dużo chmur.

Po powrocie oczywiście toaleta i do łóżek. Tak zakończył się dzień 4 naszych działań ZielonoLekcyjnych.

We wtorek również troszkę pouczyliśmy się, tym razem była to matematyka. Ale tuż przed nią, jak żeglarze zaśpiewaliśmy /przy akompaniamencie gitary i bębna/ jedna szantę - Keja. Po nauce kolejny spacer, za każdym razem idziemy inną trasą.Teraz oglądaliśmy rybacką część portu. Niestety zapachy nie którym z nas nie odpowiadały, ale cóż przetrwaliśmy to.

Dziś zrealizowaliśmy bardzo istotną czynność, zadanie. Każdy z nas wysłał do najbliższych pamiątkową kartkę pocztową /ale ciiiiiii bo to niespodzianka jest/. Niektórym "zabrakło" okularów, więc musieli zakupić. I zakupili.

Po drodze Pan Romek nauczył nas piosenki o góralu co poszedł na grzyby. Fajna jest, można ją śpiewać jak się chce, dodawać swoje słowa, gesty, miny i inne efekty audio-wizualne. Po obfitym obiedzie i odpoczynku /2 x pół godzinki dla słoninki/ udaliśmy się na basen a po nim na plażę. Tam po raz pierwszy warunki sprzyjały zabawie w wodzie.

Każdy z nas zamoczył się w wodzie. Było przednio. No i oczywiście magiczny zachód słońca. Niby proste zjawisko i znane każdemu ale zawsze wywołujące westchnięcia zachwytu. Nasze wrażenia, to co widzieliśmy na plaży zachowaliśmy w pracach plastycznych.

Fotorelacja z dnia 4

Fotorelacja z dnia 5

Roman Sitarek